Zaplanowałem sobie, że w grudniu przygotuję dla Was garść propozycji, które mam nadzieję zainspirują niektórych „prezentowo”, pomogą wybrać coś dla najbliższych.
Wakacje to poza czasem wypoczynku także najlepszy moment na wyprawy, te dłuższe i te nieco krótsze. Odnoszę wrażenie, że po etapie zachłyśnięcia się wojażami zagranicznymi następuje powolny renesans podróży po Polsce. Okazuje się bowiem, ze poza bezpieczeństwem nasz kraj ma coraz więcej do zaoferowania.
Książkę przeczytałem w tempie ekspresowym, a teraz myślę nad tym wpisem już ponad tydzień i nie wiem, co napisać. Naprawdę nie wiem. Gdybym spróbował oddać wszystko to, co łaziło mi przez ten tydzień po głowie, to najpewniej podczas czytania zrzygalibyście się z nadmiaru słodyczy, lukru i obrzydliwie mdłej posypki. Ale spróbujemy.
Każdy z nas ma jakąś świetną ciotkę, na pewno, nie próbujcie mi wmówić, że nie.Wiadomo jest mnóstwo dziwnych i irytujących, ale w każdej rodzinie przynajmniej jedna jest fajoska. Sara też taką ma, ta jej jest spoko-super-extra-git, a to, że jest niepełnosprawna intelektualnie nic nie zmienia w tej sprawie.
Kiedy na naszym rynku pojawia się jakaś skandynawska książka dla dzieci najczęściej od razu porównywana jest do któregoś tytułu Astrid Lindgren. Określenia nowa Astrid, równie dobre jak przygody Pippi, wciągająca jak dzieci z Bullerbyn, czy dynamiczna niczym Ronja w większości przypadków są zdecydowanie na wyrost. Jak myślicie, czy Maria Parr i jej Tonja poradziły sobie ?
Mała Jutka nie może spać, usypia dopiero nad ranem. Mieszka z dziadkiem i ciotką Esterą w dziwnym miejscu, za murami, wśród Żydów z wielu miejsc w Europie. To łódzkie getto pełne ludzkiego trudu, strachu i oczekiwania na najgorsze, dobrze, że choć dziadek też cierpi na bezsenność.